op
Cześć.
Mój staruszek trochę przeszedł w ostatnim czasie. Silnik spektakularnie na środku skrzyżowania dostał ataku wścieklizny i postanowił zacząć spalać olej - na szczęście wiedziałem co zrobić i silnik, zdaje się, został uratowany. Wymieniona została turbina, olej i filtry i samochód jeździł przez jakiś miesiąc bez żadnych niepokojących objawów. Po drodze wymieniane były tarcze hamulcowe (?), osłona maglownicy, drążki kierownicze.
W samochodzie po jeździe na nieco wyższych obrotach (podchodzących pod trzy tysiące) czuć wyraźnie olej lub ropę, mimo że stan oleju jest na maksymalnym poziomie.
Ale nie to jest najbardziej niepokojące. Podczas, gdy samochód jest w ruchu i jedzie powiedzmy te 40km/h, wrzucenie na luz oznacza falowanie obrotów. Skaczą one między 900 a 1200, a sam silnik pracuje nienaturalnie, jakby z sekundową przerwą. Co ciekawe, problem nie występuje, gdy trzymam nogę na hamulcu czy sprzęgle. Nie występuje też na całkowicie zimnym silniku. Czasami autko łapie też "zwieszki" - zdarza się, że reaguje na gaz z niedużym opóźnieniem i wyrywa się do przodu. Nie jest to mocne wyrywanie, ale wyczuwalne. Co może być przyczyną?
Inną sprawą jest fakt syku spod maski przy przyspieszaniu, mniej więcej od dwóch tysięcy obrotów wzwyż. Im bardziej przyspieszam, tym bardziej syczy, jakby wypuszczał powietrze. Może ma to związek z wymianą turbiny i "fachowym" naprawieniem przewodu idącego od silnika? Zamieszczam zdjęcie.
Mój staruszek trochę przeszedł w ostatnim czasie. Silnik spektakularnie na środku skrzyżowania dostał ataku wścieklizny i postanowił zacząć spalać olej - na szczęście wiedziałem co zrobić i silnik, zdaje się, został uratowany. Wymieniona została turbina, olej i filtry i samochód jeździł przez jakiś miesiąc bez żadnych niepokojących objawów. Po drodze wymieniane były tarcze hamulcowe (?), osłona maglownicy, drążki kierownicze.
W samochodzie po jeździe na nieco wyższych obrotach (podchodzących pod trzy tysiące) czuć wyraźnie olej lub ropę, mimo że stan oleju jest na maksymalnym poziomie.
Ale nie to jest najbardziej niepokojące. Podczas, gdy samochód jest w ruchu i jedzie powiedzmy te 40km/h, wrzucenie na luz oznacza falowanie obrotów. Skaczą one między 900 a 1200, a sam silnik pracuje nienaturalnie, jakby z sekundową przerwą. Co ciekawe, problem nie występuje, gdy trzymam nogę na hamulcu czy sprzęgle. Nie występuje też na całkowicie zimnym silniku. Czasami autko łapie też "zwieszki" - zdarza się, że reaguje na gaz z niedużym opóźnieniem i wyrywa się do przodu. Nie jest to mocne wyrywanie, ale wyczuwalne. Co może być przyczyną?
Inną sprawą jest fakt syku spod maski przy przyspieszaniu, mniej więcej od dwóch tysięcy obrotów wzwyż. Im bardziej przyspieszam, tym bardziej syczy, jakby wypuszczał powietrze. Może ma to związek z wymianą turbiny i "fachowym" naprawieniem przewodu idącego od silnika? Zamieszczam zdjęcie.

![[-]](https://www.scenic-forum.pl/images/revision-scenic/collapse.png)