Rzecz w tym, że ja nie dotykałem tej uszczelki. Tak na zdrowy rozsądek, to jeśli wyczyściłem nagar i syf, to zmieniło się tam nieco. bo albo przepustnica jest minimalnie w innym położeniu, albo zrobił się większy "prześwit". I teraz jak rozumiem wszystko powinno się ustawić. Obroty są teraz raz dobrze, a raz źle. Ale jest poprawa (zmiana na "+". W sieci jest masa tematów o wyższych obrotach po tej operacji i wszyscy wskazują na adaptację. Całe życie miałem diesla, więc nie znam się na tym dobrze. Przepustnicę wyczyściłem starannie i raczej nie miałem co zepsuć, bo nic oprócz plastikowej rury od filtra nie ruszałem.
Adaptacja przepustnicy bez CLIPa
|
Może się uszkodzić nawet jeśli się jej nie rusza. U mnie padła samoczynnie. Nie tylko u mnie - poszukaj na forum jest sporo tematów dotyczących tych uszczelek.
Żłopię browar, jaram szlugi,nie ma na mnie żadnej siły. Byłem punkiem, jestem punkiem, będę punkiem do mogiły.
Samoczynne zepsucie się tej uszczelki właśnie teraz byłoby niebagatelnym zbiegiem okoliczności. To raczej adaptacja. Był syf, usunąłem i teraz wariuje. Widzę jednak, że sytuacja zdaje się stabilizować w miarę pokonywania kolejnych km. Pojeżdżę tak kilka dni, jeśli się nie uspokoi wtedy będę się martwił.
P.S. Psikałem plakiem w tej okolicy, nie wpływa to na obroty silnika.
Wymiana oringow to obowiazek po tylu latach guma traci swoje wlasciwosci i juz tak moze nie trzymac....
Wysłane z mojego HT17Pro przy użyciu Tapatalka
Zawsze do przodu, nigdy do tyłu.
Dostępne Ramki, wlepy i kubki z VI Zlotu, ........Oraz inne Gadżety....
Ale przed czyszczeniem było dobrze
Nie dotykałem żadnych oringówOringami zajmę się, jak objawy nie ustąpią całkowicie. (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-03-2018, 17:26 przez jaszek7777.)
Więc tak, opiszę dla potomnych. Jak odpalę rano zimny silnik i dam mu się rozgrzać do czasu włączenia się wiatraka i od razu pojadę w trasę jest podręcznikowo. Obroty idealnie na 750, nic nie faluje, obroty normalnie schodzą, mogę tak jeździć w nieskończoność, z każdą prędkością. Więc raczej, powtarzam - raczej - nie mam żadnej nieszczelności. No bo gdyby była, to problem powinien być ciągły, przynajmniej tak na logikę. Jednak jak zgaszę silnik i po 30 minutach włączę, świruje.
Po zrobieniu blisko 80 km głównie w ruchu miejskim wszystko już prawie wróciło do normy (obym nie zapeszył). Są momenty, w których jest idealnie, są też momenty, że troszeczkę świruje, ale obroty nie przekraczają wówczas 900 obr/min, więc są tylko troszkę podwyższone, nie odczuwa się dyskomfortu. Polatam tak jeszcze i zobaczymy
Ja już dalej w temacie się nie wypowiem. Będę uparcie czekał aż w końcu wymienisz tą uszczelkę i napiszesz że już jest perfekt ;)
Żłopię browar, jaram szlugi,nie ma na mnie żadnej siły. Byłem punkiem, jestem punkiem, będę punkiem do mogiły.
Uszczelkę wymienię, jak będę musiał wszystko wyjąć i rozebrać ;) Jeśli coś jest źle, to wg mnie w tym tzw. silniczkiem krokowym, może też prosi się o czyszczenie. Psikałem tam plakiem i nieszczelności raczej nie ma, obroty nie zmieniały się. To nie jest tak, że uparcie nie chcę tego zrobić. Po prostu pogoda nie dopisuje. Nie mam gdzie schować się pod dach, wszystko robię pod chmurką
Jednak coś z silniczkiem krokowym. Jutro - o ile pozwoli aura - będę wszystko rozkręcał. Mam na coś uważać? Czy można jakoś poznać, czy silniczek krokowy jest sprawny i wymaga tylko czyszczenia? Czy muszę wyczyścić i złożyć, żeby zobaczyć?
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
pablo19705, 2 gości

![[-]](https://www.scenic-forum.pl/images/revision-scenic/collapse.png)
Żłopię browar, jaram szlugi,nie ma na mnie żadnej siły.