Witam. Kolejna prośba o pomoc.
Zatrzymałem sie na czerwonym i samochód nie chciał ruszyć dalej. Znalazłem owa tajemnicza rączke, ukryta pod plastikiem który na siłę musiałem wyrwać i odblokowałem hamulce.
Tak jeździłem dwa dni, odblokowując po kazdym wyłączeniu silnika hamulce rączką.
I pod dwóch dniach nagle wszystko wróciło do normy. Błąd przestał się pojawiać na wyświetlaczu a hamulce odblokowują się lepiej niz przed awarią bo ostatnio troszeczkę trzymał hamulec przy ruszaniu a teraz jest płynny tak, że go nie czuje.
I pytanie.
Co to mogło być, czy jechac do umówionego na środę mechanika, czy uwierzyć, że się "samo" naprawiło ?