Nigdy nie miałem problemu z demontażem ramion przednich wycieraczek w SC II. Po odkręceniu śrub uderzam ręką w miejsce gdzie znajduje się plastik maskujący łączenie ramion wycieraczki po stronie pasażera i w przegub łączący ramie po stronie kierowcy. Ramiona wycieraczek momentalnie odskakują.
Dziś właśnie zakończyłem składanie samochodu po drobnym podtopieniu związanym z zatkaniem odpływów w podszybiu. Kanały odpływowe kontrolowałem dość regularnie z tym, że mieszkam w lesie i w podszybiu zbiera się dużo więcej syfu niż parkował bym w tzw. betonowej pustyni.
Przeciek zauważyłem natychmiast po prostu tak mam, że często zaglądam w takie newralgiczne miejsca samochodu w które bardzo rzadko zaglądają użytkownicy i nawet serwisanci. Podczas nocnych oględzin samochodu (pora nocna jest moją ulubioną) wsadziłem łapę w schowek pod nogami kierowcy i nie spodobała mi się dziwna wilgoć. Bez namysłu, natychmiast wyrwałem schowek, zdjąłem nakładki wewnętrznego progu i uniosłem wykładzinę a tam delikatny basen.
Poszedłem po zestaw narzędzi i około 2.30 po ciemku skończyłem demontaż wyposażenia wnętrza. (wszystko robiłem na dworze przed domem bo w garażu stał rozmontowany fiat 125 p szwagra). Wyjąłem fotele przednie, suwany podłokietnik, dywan przedni, kanały wentylacyjne idące po podłodze, stelaże foteli znajdujące się pod dywanami, zestaw nawigacji, plastikową podłogę i wtedy dopiero dobrałem się do gąbki. Wyjąłem gąbkę po stronie kierowcy i pasażera (są to takie jakby korytka z gąbki powlekanej jakąś powłoką). Wszystko zaniosłem do domu w celu wysuszenia, w samochodzie nastawiłem piecyk, wytarłem wodę sprawdziłem stan kostek elektrycznych i przeczyściłem węże odpływowe w podszybiu. Z tego względu, że w ostatnim czasie dość długo pracuję a poza tym cały czas padał deszcz dopiero dziś włożyłem fotele i po naładowaniu aku (padł gdyż podczas rozkręcania samochodu świeciły się lampki) uruchomiłem samochód. Wiadomo, że przy okazji umyłem całe wnętrze i uprałem poszycie siedzisk foteli przednich (oczywiście w pralce po uprzednim rozkręceniu foteli). Dodam, że wszelkie szczeliny wewnątrz samochodu osuszone zostały suszarką i powietrzem z kompresora. Robota wręcz masakryczna ale niestety bez takiego demontażu suszenie jakimś papierowym ręcznikiem to fikcja.